Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Użytkownicy online
Aktualnie jest 12 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 12 Gość(i)

Ostatnie wątki
Perełki jutuba
Ostatni post przez: Katjon89
17-10-2014 07:18
» Odpowiedzi: 276
» Wyświetleń: 29644
Nowy streamer w interneta...
Ostatni post przez: Tim
15-10-2014 11:46
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 798
Komentarze od Gold7G
Ostatni post przez: Lavos
03-10-2014 19:31
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 307
Beka z lecpleja
Ostatni post przez: appareil
21-09-2014 09:16
» Odpowiedzi: 395
» Wyświetleń: 45438
Bardzo dziwny problem z n...
Ostatni post przez: Lugia007
14-09-2014 00:24
» Odpowiedzi: 8
» Wyświetleń: 1399

 
  Set Aiden to kill
Napisane przez: Elwood - 16-10-2013 19:56 - Odpowiedzi (3)

Jest wiele sposobów, aby definiować nasze ukochane gry, a jedną z wyznawanych przeze mnie metod jest interaktywność. Wszak w żadnym innym medium nie będziemy mieli okazji wpłynąć na otaczające nas wydarzenia. To właśnie interaktywność jest jednym z moich głównych problemów z nową produkcją studia Quantic Dream.

Beyond: Two Souls momentami oferuje bowiem interaktywność pokroju odtwarzacza wideo, w którym trzeba nacisnąć przycisk, by dalej oglądać film. To dziwne porównanie, ale kiedy widziałem niektóre sceny z gry, takie było moje pierwsze skojarzenie. Serio, dawno nie widziałem gry równie liniowej i prowadzącej za rączkę, jednocześnie łamiąc wszelkie zasady logiki. Wszystko po to, żeby gracz dał sobie bez problemów opowiedzieć niespecjalnie dobrą historię. Nie mam tu zamiaru zagłębiać się w niuanse fabuły - nie jest to jakaś profesjonalna recenzja, poza tym zakładam, iż większość z Was o grze coś tam słyszała. Przejdę zatem bezpośrednio do omówienia tematu. Weźmy na przykład scenę z nacieraniem twarzy protagonistki, Jodie, śniegiem. Jak w wielu innych momentach dostajemy tu bowiem możliwość... pardon, konieczność wpływania na innych ludzi. O ile w przypadku np. szemranych typów z baru próbujących skrzywdzić bohaterkę czynności te są uzasadnione, tutaj gra każe nam poddusić małego chłopca. Zwykła osoba (nieobeznana z growymi realiami, a odniosłem wrażenie, iż to takowe były jednym z targetów Davida Cage'a) pomyślałaby, iż wystarczy jakoś przeczekać, by w nic się nie wmieszać. Ale gra chce inaczej. W chamski sposób narzuca nam opcje, których podejmować nie chcemy. Łączy się to z pseudoemocjonalną fabułą, która na każdym kroku musi nam pokazać, jaka to Jodie jest odizolowana i tak dalej.

Ta gra tak bardzo oczekuje od nas jakichś emocji, że wręcz nie mogę tego zrobić. Wszelkie jej próby zaserwowania graczom przejmującej narracji legły jak dla mnie w ten sposób w gruzach.

Jestem natomiast ciekaw Waszego podejścia do gry. Może odebraliście ją w inny sposób? Zapraszam do podzielenia się swoją opinią.

PS Tekst nie najwyższych lotów, wiem, ale czułem silną ochotę wyrażenia swojego zdania na temat tej gry.
PS2 Wiem, dziwny tytuł, ale nie wiem czemu mi się spodobał ;)

Wydrukuj tą wiadomość Wyślij tą wiadomość znajomemu

Strona główna | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS | Forum GTAV.net.pl - Grand Theft Auto 5